Blogi
Blogi
Mój Świat.Kategorie: Żyj chwilą, Rozwój, Rodzicielstwo Liczba wpisów: 295, liczba wizyt: 67332 |
Nareszcie słońce!
Nadesłane przez: Mama Julki dnia 29-02-2012 14:40
Dzisiaj nareszcie mamy prawdziwie wiosenną pogodę! Byłyśmy z Julką na dworze i pozowliłam jej bawić się do woli w kałużach na podwórku - była wniebowzięta!:) A ja wygrzewałam się w słoneczku - świeci już zupełnie inaczej niż jeszcze 2-3 tygodnie temu, w powietrzu czuć wiosnę. Jak ja się za tym stęskniłam! Fajnie, że nasz synuś przyjdzie na świat właśnie wiosną, kiedy wszystko budzi się do życia - to cudowna pora!:)
Jutro nareszcie zakupy! nie mogę się doczekać kupowania ciuszków dla Szymka! A i o Julci nie zapomnimy, bo ma pieniążki z urodzin i trzeba kupić nowe kaloszki i półbuty! No i będziemy szukać mebelków do Julki pokoju!Porodowa strategia i taktyka...
Nadesłane przez: Mama Julki dnia 28-02-2012 12:52
Gdyby tak można było w 100% zaplanować poród i pzrewidzieć, kiedy i jak to się zacznie...Niestety - nie da się, no, chyba, że ktoś umawia się na cesarkę... Ja na razie myślę o porodzie naturalnym, a co z tego wyniknie, to się okaże...
W kazdym razie poród wiąże się nie tylko z narodzinami małego człowieczka! Jak to? Ano tak: poród wiąże się także z koniecznością zostawienia gdzieś starszej pociechy, z koniecznością dojazdu na porodówkę i szansami 50/50, że akurat maż będzie w domu...
I już sama nie wiem, co mnie bardziej stresuje: sama perspektywa bólu i szpitala, czy te okoliczności towarzyszące!
Oto, jakie mamy możliwości:
1. Grzesiek będzie w domu, teściowa będzie w domu, Julka zostanie z babcią, a my pojedziemy rodzić.
2. Grzesiek będzie w domu, teściowej nie będzie w domu/będzie akurat rodzić szwagierka, potrzebujemy opieki do Julki, więc...
a. dzwonię po moją mamę
b. dzwonię po szwagierkę
c. dzwonię po sąsiadkę
d. miesiąc przed porodem ściągam siostrę, żeby u nas nocowała
Gdybym zaczęła rodzić w nocy odp. d jest najkorzystniejsza, ale nie wiem, czy moja siostra się na to zgodzi...
3. Grześka nie ma w domu, dzwonię po szwagierkę/sąsiadkę i organizuję opiekę nad Julką (jak wyżej), jadę rodzić sama.
Wszystkie możliwości wiażą się z płaczem Julki i koniecznością zorganizowania do niej pewnej opieki. Możliwość trzecia jest zdecydowanie najgorsza, ale tak samo prawdopodobna jak wszystkie pozostałe...
I bądź tu człowieku mądry, kiedy i tak nie zdołasz niczego przewidzieć! Jak ja nie cierpię nieprzewidywlaności!Czas leczy rany, ale blizny pozostają...
Nadesłane przez: Mama Julki dnia 27-02-2012 10:13
Wczoraj bardzo bliska osoba sprawiła mi ogromną przykrość... Nie, nie chodzi o męża. Ba, tak naprawdę z każdym dniem przekonuję się, że to właśnie i tylko on jest moim prawdziwym przyjacielem.
Odnowiły się stare rany. Niby czas je goi, ale blizny pozstają i bardzo łatwo je naruszyć...
Nie spodziewałam się takiego potraktowania, chociaż może oczekiwałam za dużo? Może faktycznie to ja jestem "ta zła"? Długo tak właśnie o sobie myślałam, ale kiedy patrzę na to wszystko, co było z dystansu, nie czuję się winna... A mimo to jestem obwiniana...
Może tylko wydawało mi się, że coś się zmieniło na lepsze w naszych kontaktach, bo wydoroślałam i inaczej patrzę na pewne sprawy?
Ach, nie chcę tutaj roztrząsać tego wszystkiego... W każdym razie jest mi bardzo przykro, bardzo, bardzo, bardzo...Żeby nas Szymuś nie zaskoczył...
Nadesłane przez: Mama Julki dnia 26-02-2012 12:38
...rozpoczynamy już konkretne przygotowania! Tatuś zniósł dziś ze strychu łóżeczko. Trzeba je umyć i dokupić kilka zagubionych śrubek. Jest juz też amterac, który też czeka na szorowanie. Mamy namcalne dowody na to, że już tak niedługo powitamy Małego Ludzika w naszym domu!
Julka zachwycona, podekscytowana! Na razie urządziła kojec swoim zabawkom w łóżeczku:) A Szymek, jakby wiedział, że przygotowujemy się na jego narodziny - szaleje w brzuszku, fika koziołki, rozciąga się na wszystkie strony! Już tak niedługo go przytulimy... Nasz mały Skarb!
Za 3 dni dostaniemy kaskę i ruszamy na zakupy. Mam już upatrzone nosidełko na allegro i kilka kompletów ciuszków. Poza tym musimy kupić przewijak i wszystko, co niezbędne do szpitala i na pierwsze dni w domu - dla mnie i dla Szymka.
Według terminu mamy jeszcze 2 miesiące i 4 dni, ale brzuszek rzeczywiście robi się coraz częściej twardy i czuję, że to może nie potrwać tak długo... Nie damy się więc Szymusiowi zaksoczyć nieprzygotowani i działamy!Kopiemy tatusia!
Nadesłane przez: Mama Julki dnia 24-02-2012 13:32
Nie wiem, czy tylko mój maluszek tak ma, czy Wasze też, ale Szymuś zawsze przestaje dokazywać w brzuszku wtedy, kiedy chcę jego harce komuś pokazać! Biedny szymusiowy tatuś nie raz już się zniechęcił po 15 minutach trzymania ręki na moim brzuchu i czekania na kopniaczka albo boksa!
Próbowałam przekonywać Bąbla do kopania głaskając brzuszek i czule do niego przemawiając, ale jak nic miał ochotę kopać tylko wtedy, kiedy na brzuszku były moje ręce.
Wczoraj stał się cud! Julcia spała, a my mie i wreszcie mieliśmy trochę czasu dla siebie. No i synuś dał popis tatusiowi!:) Boksował, kopał, szturchał, rozciągał się na wszystkie strony pod tatusiną ręką! A tata był w lekkim szoku, że ma takiego silnego synka i ... że mój brzuch to wytrzymuje!:)
To był wspaniały wieczór, pełen czułości, radości i tęsknoty za tym małym człowieczkiem, którego jeszcze pzrecież nie znamy, ale już tak bardzo kochamy!



